Dinozaury: film - JuraPark Krasiejów

Dinozaury: film

Powrót

Dinozaury wprawdzie nie wymarły całkowicie, bo wciąż żyją – i mają się całkiem dobrze – ptasie formy tych zwierząt. Możemy je obserwować niemal wszędzie, choćby pod postacią sympatycznego wróbelka, który przysiada przy naszej pelargonii. Ale tych potężniejszych dinozaurów, nieptasich, nie ujrzymy już podczas przechadzki przez las czy park. Zamiast tego możemy podziwiać je w rozmaitych produkcjach filmowych, wśród których wiele propozycji kieruje się zarówno do młodszych, jak i starszych widzów.

Pierwszy film

Zanim wyświetlono w kinie pierwszy film ludzie mieli inne rozrywki, podczas których także mogli ujrzeć dinozaury. Działo się tak, gdy spacerowali w drugiej połowie XIX wieku po parku Crystal Palace w Londynie. Słynny badacz prehistorycznych gadów sir Richard Owen nadzorował tworzenie modeli dinozaurów przez rzeźbiarza Hawkinsa. Następnie trafiły one we wspomniane miejsce, wraz z innymi wymarłymi stworzeniami. Niestety wielki uczony nie doczekał tego, gdyż zmarł. Wykonawca sztucznych dinozaurów, tworząc je, kierował się wytycznymi zgodnymi z ówczesnym stanem wiedzy. Dlatego też dinozaury z parku Crystal Park wydają nam się dziś śmieszne, nawet nieco pokracznie, bo nie przypominają w niczym tych dinozaurów, jakie znamy ze współczesnych przedstawień. Czemu o tym wspominamy? Dlatego, że problem ten dotyczy również filmów – aktorskich czy animowanych – w których wiodące role odkrywają prehistoryczne gady.

Brute force

Dotyczy to także najbardziej znanej – i kasowej – filmowej produkcji o dinozaurach. Ale zanim do niej przejdziemy wspomnijmy o pierwszym filmie, w którym pojawił się dinozaur. Kino wówczas jeszcze raczkowało. W 1914 roku powstało krótkie dzieło Brute force (“Brutalna siła”). Poznajemy w nim grupkę prymitywnych ludzi, którzy zmagają się z rozmaitymi przeciwnościami losu, w tym głównie z napaściami dzikich zwierząt. Jednym z agresorów jest ceratozaur. W utworze obserwujemy go, jak pochłania ze smakiem liście, aby raptem rzucić się na praludzi. W rzeczywistości był mięsożercą, ale skoro w filmie został przedstawiony jako roślinożerca, to czemu przypuścił atak na ludzi? Twórcy dzieła, niestety, już nam tego nie wyjawią.

Gertie the Dinosaur

Zupełnie inny wydźwięk ma po części animowany, po części aktorski film Gertie the Dinosaur (“Dinozaur Gertie” – także krótkometrażowy) stworzony przez głośnego wówczas rysownika Winsora McCaya. To sympatyczne dziełko zaczyna się sceną spotkania eleganckich panów w domu gospodarza, którym jest sam twórca. Aby zabawić zgromadzonych, rysuje brontozaura Gertie. Na początku wykonuje ona, ku uciesze i zabawieniu dżentelmenów, proste zadania. W końcu jednak się buntuje, a jej uwagę rozpraszają inne stworzenia, między innymi mamut. Aby pokazać swoją niezależność, wyrywa przy pomocy paszczy drzewo z korzeniami i je pochłania bez przeżuwania. (Oczywiście, brontozaur nie byłby zdolny do takiego czynu, zresztą nie pożywiał się pniami drzew … ale inne sceny z filmu przecież też były nierealistyczne!). Na końcu McCay dołącza do swojej ulubienicy; dosiadłszy gada, udaje się z niesforną Gertie w niewiadomym nam celu i kierunku.

Park jurajski

Zainteresowanie dinozaurami wśród ludzi niezwiązanymi z paleologią zdecydoanie wzrosło wraz z pojawieniem się na początku lat 90 minionego wieku książki Michaela Crichtona o tytule Park jurajski. Ale i tak popularność ta była niczym przy tej, jaka wybuchła po premierze jej filmowej adaptacji o takiej samej nazwie. Nawiasem mówiąc, jest ona nieco myląca, bowiem większość bohaterów obrazu żyła w kredzie, jurajskimi stworzeniami były zaś tylko brachiozaur i dilofozaur. Powieść na ekrany kin przeniósł Steven Spielberg i na dobre wszedł do światowej czołówki filmowców. 

Akcja hitu rozgrywa się na wyspie z tytułowym parkiem rozrywki. Naukowcy, odtworzywszy DNA wymarłych gadów, wskrzesili je i zasiedlili nimi to niezwykłe miasteczko. Turyści mogli więc oglądać karmienie surowym mięsem welociraptorów czy też przyglądać się brachiozaurom żującym w spokoju liście drzew. Niefortunnie sielanka nie trwała długo, bo co brutalniejsze okazy zbiegły z klatek. Dla ludzi znajdujących się na wyspie zaczyna się dramatyczna walka o przetrwanie, czego wyrazem jest sztandarowa scena pościgu, w której tyranozaur (wzorowany chyba na Usainie Bolcie) ściga z zawrotną prędkością jeepa. Dinozaur biegnie niczym rasowy sprinter. Normalnie nie byłby do tego zdolny, bowiem pękłyby mu kości. 

Twórcy byli świadomi, że naginają rzeczywistość, ale prawa fizyki musiały ustąpić magii kina (efektownym, kinowym scenom). Z tego samego powodu dilofozaur pluł jadem, a jego szyję zdobiła malownicza falbanka. Obok tyranozaura największymi gwiazdami produkcji okazały się welociraptory, czyli mniejsi, ale wcale nie łagodniejsi drapieżcy. W filmie nie mają piór, choć naprawdę były nimi obdarzone, tutaj jednak nie należy przypisywać autorom grzechu zaniechania, bo gdy odtwarzali tego gada, wiedza o jego upierzeniu nie była tak niezbita. Dziś nikt tego nie podważa. 

Przy czym wciąż nie wiemy, jakie odgłosy wydawały dinozaury – badacze tworzą jedynie bardziej bądź mniej prawdopodobne hipotezy. W każdym razie wyklucza się, aby brachiozaury były mistrzami wokalizy. Natomiast w Parku jurajskim śpiewają niczym wieloryby i rżą na podobieństwo osłów. Pozostałe stworzenia występujące w filmie również nie szczędzą swoich gardeł, a przy komponowaniu ich odgłosów wykorzystano dźwięki wydawane przez przeróżne zwierzęta: łabędzie, jastrzębie, małpy, szczenięta czy nawet grzechotniki.

Spielberg nakręcił jeszcze kontynuację kinowego przeboju. Na niej cykl się nie skończył, choć kolejne części tworzyli już inni reżyserzy. Na 2022 rok zapowiadana jest premiera Jurassic World: Dominion. W oczekiwaniu na ten film możemy przypomnieć sobie pozostałe części serii lub obejrzeć któryś z filmów o dinozaurach dla dzieci – którym to, ze względu na bogatą tematykę, poświęcimy kolejny wpis!

Powrót