Dinozaury wodne - JuraPark Krasiejów

Dinozaury wodne

Powrót

Era mezozoiczna to czas dinozaurów. Wówczas były największymi stworzeniami, jakie zasiedlały lądy. Inne istoty musiały żyć niejako pod ich dyktando, dostosowując się do stawianych im warunków. Pierwsze ssakokształtne były więc maleńkie, aby nie rzucać się specjalnie w oczy potężnym gadom. Poza tym prowadziły nocny tryb życia, wychodząc z norek na żer, gdy dinozaury już spały bądź szykowały się do snu. 

Ryby czy inne stworzenia wodne miały nieco łatwiej – wielkie gady były stworzeniami lądowymi. Przeważnie, bo kilka z nich potrafiło pływać, a wśród nich przynajmniej jeden – zgodnie z niedawnymi odkryciami – był dinozaurem i to wyposażonym w mordercze narzędzia!

Dinozaury wodne – rodzaje, nazwy

Zanim opowiemy co nieco o spinozaurze – bo to on uchodzi za jedynego dinozaura, który znaczną część życia spędzał w wodzie i pod nią – wspomnijmy o innych gadach, które w środowisku wodnym czuły się wyśmienicie, właściwie jak ryby. Ze względu na swoje rozmiary oraz wygląd nieraz uważane są za dinozaury. Przy czym nie były nimi, stanowiły odrębną gałąź ewolucyjną. Można zatem powiedzieć, że wprawdzie wywodziły się od tych samych przodków, ale w pewnym momencie poszły własną drogą rozwojową. Wypełniły przeróżne nisze ekologiczne i troficzne. Niektóre pozostały na lądzie, inne postanowiły szukać perspektyw w wodzie, co było – nawiasem mówiąc – całkiem rozsądne z tego względu, że większość planety opływały olbrzymie oceany. Z tych możliwości skorzystały stworzenia, które przyjęły różnorodne kształty.

Plezjozaur

Popularny dziś plezjozaur (dzieci bez problemu odnajdą go jako figurkę do zabawy), żyjący w jurze, wyglądał nieco jak diplodok, któremu zamiast ociężałych nóg przytwierdzono do korpusu zwinne płetwy. Przy czym jego pyszczka nie wypełniały zęby o tępych wierzchołkach, lecz były one ostre i spiczaste, przystosowane zatem do diety mięsożernej. Zdobyczy swej nie przeżuwał, lecz połykał ją w całości (jak choćby pelikan), trawiąc pokarm w przystosowanych do tego organach. Na marginesie wspomnijmy, że początkowo utrzymywano jakoby wspomniany diplodok oraz inni gigantyczni roślinożercy żyły w lagunach, bo nie byłyby w stanie utrzymać na lądzie swych ciężkich ciał. Hipoteza ta została dość szybko przez wnikliwych naukowców odrzucona.

Mozazaur

Inaczej prezentował się mozazaur, który pojawił się nieco wcześniej niż długoszyi gad, bo w schyłkowej kredzie. Przedstawiany jest jako istota mająca w sobie wiele z krokodyla i rekina. Nic więc dziwnego, że siał wówczas wielki postrach. Miał duże oczodoły i słaby węch, żył więc blisko brzegów i raczej nie nurkował w poszukiwaniu żeru. Czaił się, na wpół zanurzony (jak krokodyl), by raptem rzucić się na napływającą ofiarę. Mogło nią być niemal każde zwierzę żyjące w wodzie lub traktujące ją jako wodopój. Mozazaur był potężnych rozmiarów, dysponował wydłużonym pyskiem opatrzonym w ostre rzędy zębów. Jadał więc żółwie, ryby, rozmaite gady, a nieraz być może również inne mozazaury.

Ichtiozaur

Bardziej rybą niż gadem zdawał się być ichtiozaur. Informuje nas zresztą o tym jego nazwa: ichthys to z greki ryba, a sauros – gad, po polsku można by go zatem nazwać “rybozaurem”, a nawet “rybogadem”, ale pozostańmy przy “ichtiozaurze”: miano to brzmi poważniej. Podobieństwo to wynikło, oczywiście, z ewolucji konwergentnej (mówiąc w skrócie: wpływ zamieszkiwanego środowiska i trybu życia na kształtowanie się morfologii gatunku). Żył przez większość mezozoiku, a po raz pierwszy zaszczycił świat swoją postacią jakieś 250 milionów lat temu, o czym świadczą jego najstarsze skamieniałe szczątki. Charakteryzowała go pionowa, jakby tuńczykowa płetwa i wydłużony pysk. Również i on obsługiwał ostre szpalery zębów. Polując, nie ograniczał swojej obecności, jak mozazaur, do terenów przybrzeżnych, lecz w poszukiwaniu łakomych kąsków wypływał też na otwarte wody. Także po to, by siać popłoch wśród głowonogów.

Spinozaur

Nas jednak najbardziej interesuje ostatnie z prezentowanych tu zwierząt – spinozaur. O ile poprzednie były dużymi czy nawet wielkimi gadami prehistorycznymi, tak ten rodzaj był do tego także dinozaurem. Jest on do tej pory jedynym znanym reprezentantem tego kladu zauropsydów, który wiódł życie w dużej mierze w wodzie i pod nią. Ale potrzeba było wielu lat od pierwszego odkrycia tego dinozaura, aby wreszcie przekonać się, że nie tylko brodził on przy brzegach wód, jak czapla, by łowić ryby, ale potrafił pływać, a nawet nurkować. 

Jeszcze przed wybuchem I wojny światowej niemiecki paleolog Ernst Freiherr Stromer von Reichenbach w latach 1910-1914 przeprowadził szereg ekspedycji, w wyniku których zgromadził bogaty zapis kopalny. Skamieliny przypisał wielu stworzeniom. Z niektórych kości zrekonstruował spinozaura. Przed oczami wyobraźni badacza na dwóch łapach stanęło zwierzę z wydłużonym pyskiem i – co najdziwniejsze – grzebieniem na plecach. Von Reichenbach powrócił do ojczyzny. Trzy dekady później nad muzeum, w którym znajdował się ten egipski dinozaur, zawisła groźba bombardowań ze strony aliantów. Paleolog chciał ewakuować spinozaura, lecz dyrektor szacownej instytucji mu na to nie pozwolił. Obawy zasłużonego naukowca się ziściły. Jedyne pozostałości po fantastycznym zwierzęciu przepadły. 

Dopiero w XXI wieku inni już odkrywcy również w Afryce Północnej, lecz nie w Egipcie, a w Maroku, zebrali wiele szczątków gada, które przypisali zaginionemu w pożodze wojennej spinozaurowi. Kamieniem milowym w poznaniu budowy tego dinozaura i obyczajów było skompletowanie kości ogona. Okazało się, że przypominał on wiosło i pełnił podobne do niego funkcje. Zatem ten większy od tyranozaura drapieżca nie tylko wałęsał się blisko akwenów, lecz pływał w nich i nurkował niczym pingwin. I podobnie jak ten ptak – wychodząc na ląd, poruszał się na dwóch nogach, choć robił to zapewne zręczniej, nie przypominając w tak uderzający sposób Charliego Chaplina.

Powrót