Dront dodo - JuraPark Krasiejów

Dront dodo

Występowanie i nazwa

Wiele stworzeń wyginęło przed milionami lat i nie pozostawiło po sobie żadnego śladu. Inne zniknęły z powierzchni Ziemi całkiem niedawno – choć i one skrywają wiele tajemnic. Przykładem takiego zwierzęcia jest drop dodo. Zarazem jest on jakby symbolem wyjątkowej istoty (był on endemitem), która zginęła wskutek ludzkiej bezmyślności. Stanowi także dla nas przestrogę przed powtórzeniem błędów. Lista gatunków zagrożonych wyginięciem wciąż się powiększa – do czego przyczynia się m.in. niszczenie ich naturalnych siedlisk – i wiele z nich wkrótce może podzielić los nieodżałowanego ptaka dodo. 

Żył i ewoluował przez lata na Mauritiusie, czyli wyspie na Oceanie Indyjskim. Prawdopodobnie miałby się dobrze, gdyby do jego miejsca azylu nie dotarł człowiek. Ludzie pierwszy raz ujrzeli go w osobach portugalskich żeglarzy na początku XV wieku. Po 100 latach z okładem (około 1681 roku) ostatni dront dodo pożegnał się z ziemskim życiem. Pozostał po nim żal, postanowienie poprawy i – choć tyle dobrze – szczątki subfosylne z bagien (tylko częściowo przemienione w skamieliny), wysuszona głowa oraz stopa. Widzimy go też na herbie Mauritiusu jako jednego z heraldycznych trzymaczy. Natrafimy na niego także podczas lektury Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla. Co ciekawe, ten wymarły (właściwie: wytępiony) ptak robi za alter ego autora. Prawdziwe nazwisko pisarza brzmiało Dodgson, a jako że był osobą jąkającą się, przedstawiał się jako “pan Do-do-gson”. Wiemy więc, czemu zawdzięczamy obecność tego ptaka w słynnym utworze. A skąd się wzięła nazwa samego ptaka? Niegdyś holenderski wiceadmirał nadał mu miano Walghvoghel, co należałoby przetłumaczyć z jego ojczystego języka na “mdły” czy też “niedobry w smaku ptak”. Należy przypuszczać, że żeglarz ten nie uznał dronta za kulinarny przysmak. Nazwa się jednak nie przyjęła. Przy czym “dront” też pochodzi z holenderskiego, bowiem w tym języku dronte oznacza tyle co “spuchnięty” i odwołuje się zapewne do korpulentnej sylwetki ptaka. Z kolei “dodo” może być przetworzonym portugalskim doudo określającym “głupca” czy szaleńca”. Istnieje również teoria, że “dodo” ma pochodzenie onomatopeiczne i opisuje dwudźwiękowy odgłos wydawany przez dronta (oczywiście, nie sposób tego obecnie dowieść).

Wygląd i tryb życia

Na początku, gdy człowiek zetknął się z ptakiem dodo, przypisywano go do rozmaitych ptasich rodzin. Widziano w nim dziwacznego reprezentanta albatrosów, chruścieli, strusi, a nawet sępów. Natomiast w 1842 roku na podstawie kości czaszki włączono dodo w poczet pingwinów. W tym samym roku duński zoolog Reinhardt określił wymarłego ptaka jako gołębia. Pierwszą reakcją na tę rewelację był szyderczy śmiech innych taksonomistów. Jednak wkrótce zyskała ona przychylność angielskich przyrodników. Ostatecznie zaklasyfikowano ptaka do nielotnych gołębi. Istotnie, szczątki pozwalają znaleźć wiele podobieństw między dodo a żyjącymi obecnie naziemnymi gołębiami. Łączy je na przykład anatomia stóp czy konstrukcja dzioba. Choć jest dłuższy, to końcówka jak w przypadku krewnych była mocna i zakręcona, różniąca się od nasady pokrytej nagą skórą. Sięgała ona – jak u gołębi – okolic oczu. Dodo był około metrowym zwierzęciem ważącym 10-17 kilogramów. Jego pióra sięgały linii czoła, odcinając się wyraźnie od nagiej twarzy. Stąd też wyglądał trochę tak, jak gdyby był okapturzony. Wiemy więc, czemu nosi naukową łacińską nazwę Raphus cucullatus – nazwa gatunkowa (cacullatus) znaczy “okapturzony”, a rodzajowa (Raphus) przywołuje dropia, którego przypominał pod względem masywności i trybu życia. 

A tryb ten był raczej spokojny. Wiemy,że dodo wykluwał się z jaja w sierpniu, następnie szybko rósł, osiągając rozmiary dorosłego osobnika, aby w porze zmian pogodowych, gdy cyklony przetaczały się nad wyspą, mógł przetrzymać nawałnice i trudniejsze czasy związane z mniejszą dostępnością pokarmu. Stosunkowo wcześnie też przechodził pierzenie. Podczas niego pokryty był czarnym puszystym upierzeniem, po nim stawał się brązowoszarym ptakiem. Odpowiadałoby to relacjom przekazywanym przez XV-wiecznych podróżników, którzy opisywali ptaka dodo raz jako “czarny puch”, to znów przypisywali mu “pióra szarego koloru”. ( Z XVI i XVII wieku pochodzi wiele obrazów, na których znajdują się ptaki dodo, dzieła te są wprawdzie atrakcyjne artystycznie, ale nieprawdziwie przedstawiają owo zwierzę; wiele nam natomiast mówią o domysłach ówczesnych twórców).

Dorosłe osobniki nie miały naturalnych drapieżników, późno więc osiągały sprawność rozrodczą. Miały małe, zredukowane, więc niefunkcjonalne skrzydła. Poruszały się całkiem sprawnie na łapach, żerując w przybrzeżnych, suchszych lasach. Żywiły się owocami opadłymi z drzew, których nie brakowało, a także – jak się przypuszcza – ziarnami, bulwami czy korzonkami (trawienie roślinnego pokarmu ułatwiały mu kamienie żołądkowe). Istnieje też hipoteza, że w pewnych okolicznościach ptak ten skłonny był się pożywić krabami i innymi skorupiakami – do takiego myślenia uprawnia fakt, że żywią się nimi korońce z rodzaju Goura, żyjący krewni tego ptaka. 

Przez długie lata  dront dodo nie musiał uciekać przed myśliwymi. Kiedy stanął przed taką koniecznością – po przybyciu człowieka – był do niej zupełnie nieprzygotowany. Poza człowiekiem dzieła zniszczenia gatunku dokonały przywleczone z nimi zwierzęta – małpy, jelenie, szczury – które tratowały gniazda drontów znajdujące się na ziemi.