Josephoartigasia monesi - JuraPark Krasiejów

Josephoartigasia monesi

Gryzonie większości z nas kojarzą się raczej z niewielkimi stworzeniami – na przykład z nornicą spotykaną w lasach czy z chomikami, którymi często opiekują się dzieci. Zdecydowanie większe są bobry oraz szczury piżmowe. Niemniej gdzie im tam równać się wzrostem z kapibarą zamieszkującą Amerykę Południową! Lecz i ona wyda się maleńka, gdy ją zestawimy z największym gryzoniem, jaki kiedykolwiek kroczył po Ziemi. Od czterech do dwóch milionów lat temu, między pliocenem a plejstocenem, żył znacznie potężniejszy reprezentant tego rzędu. Był to Josephoartigasia monesi. Sama nazwa raczej niewiele nam mówi, została bowiem złożona z imienia i nazwiska bohatera narodowego Urugwaju (czyli kraju, w którym odkryto szczątki tego stworzenia) José Gervasio Artigasa i nieco tylko mniej bohaterskiego badacza gryzoni, zatem Álvaro Monesa. Pospolicie istota nazywana też jest “wielką kapibarą”, bowiem pod względem morfologii przypominała tego obecnie największego gryzonia i zamieszkiwała też szerokości geograficzne, na których obecnie żyją kapibary.

Największy gryzoń świata: wygląd i tryb życia

W jaki sposób dowiedzieliśmy się o istnieniu zwierzęcia o dość trudnej do zapamiętania nazwie Josephoartigasia monesi? Oczywiście pomocny w tym okazał się zespół paleontologów. W 1987 naukowcy terenowi natrafili na wybrzeżu Rio de la Plata na czaszkę wymarłego ssaka. Przez szereg lat okrywały ją kłęby kurzu i dopiero w 2008 opisano ją naukowo. Mierzy ona 53 centymetry długości, a siekacz ma 30 centymetrów. Nie bez powodu uznano, że właściciel takiej głowy i równie imponującego uzębienia był zwierzęciem nader okazałym. Porównując owe elementy ze zbliżonymi do niej budową żyjącymi dziś gryzoniami (jak choćby pakarana Branickiego), oszacowano wagę olbrzyma na tonę, długość – 3 metry, a wysokość – 1,5 m. Tym samym zdystansował on inne wymarłe duże gryzonie, które odkryto w Wenezueli: Phoberomys pattersoni i Phoberomys insolita.

Jeżeli chcemy się przekonać, jak wyglądał największy gryzoń świata, spójrzmy na kapibarę i wyobraźmy sobie, że jest znacznie potężniejsza. Uwagę naszą więc zwraca masywna głowa. Do tej postaci dodajmy mocarne siekacze wystające jej z pyszczka. Zostańmy chwilę przy nich, bo zasługują na więcej miejsca. Badacze, analizując sposób ich działania metodą elementów skończonych doszli do wniosku, że siła ich nacisku sięgała nawet 4165 N. Do czego mu służyło tak pokaźne i mocarne uzbrojenie? Żywił się miękką roślinnością, żerując w deltach i ujściach rzek, nie gardząc owocami czy florą wodną. Ale słoń też nie poluje, a dysponuje wielkimi siekaczami, przypominającymi kły. Służą mu one do obrony i kopania w ziemi – nie wyklucza się, że i do tego służyły wyrośnięte siekacze naszemu gryzoniowi. Josephoartigasia monesi miał się przed kim zbroić, bo jego tereny zamieszkiwały między innymi tygrysy szablozębne czy siejące terror straszliwe ptaki z rodziny Phorusrhacidae. Poza tym właściciele większych zębów mogli odstraszyć konkurentów zalecających się do samic w porze godów.