Smilodon - JuraPark Krasiejów

Smilodon

Nazwa i występowanie

Kiedy na Ziemi zrobiło się więcej miejsca, bo wyginęły potężne dinozaury, zaczęły na niej królować ssaki, zarówno roślino- jak i mięsożerne. Do drugiej grupy należał między innymi smilodon, rodzaj machajrodonów. Żył w plejstocenie i ostatecznie wyginął około 10 000 lat temu, czyli stosunkowo niedawno. Nazwę swą zawdzięcza uzębieniu, a dokładnie dwóm długim i zakrzywionym kłom górnej szczęki. Nazywamy go tygrysem szablozębnym, choć grecką nazwę naukową ściślej należałoby przetłumaczyć na “nożozębnego” (chodziłoby o nóż obosieczny) lub nawet “skalpelozębnego”. Powszechnie określamy go tygrysem, choć z tygrysami nie jest bardziej spokrewniony niż z innymi żyjącymi obecnie kotowatymi – w sposób znaczący różnił się od nich budową ciała.

Zwierzę zostało opisane po raz pierwszy w pierwszej połowie XIX wieku na podstawie skamieniałości znalezionej w Brazylii. Kolejne znaleziska pozwoliły wysnuć wniosek, że smilodon żył w obydwu Amerykach. Przewędrował z Północnej do Południowej. W toku wędrówki wykształciły się trzy gatunki rodzaju. Największą skarbnicę szczątków tego wymarłego kotowatego stanowi La Brea Tar Pits w Los Angeles – grupa dołów smołowych, w których zachowało się wiele unikatowych szkieletów.

Wygląd i tryb życia

Poszczególne gatunki różniły się znacznie rozmiarami, a w związku z tym – także trybem życia. Najmniej okazały był S. gracilis – nazwa gatunkowa oznacza przymiotnik “smukły” i pokrewna jest, co widać wyraźnie, wyrazowi “gracja”. Zwierz ten ważył 55-100 kg i zamieszkiwał Amerykę Północną. Bardziej na południu żył nieco większy S. fatalis (160-280 kg). Gatunki północne żywiły się innymi reprezentantami megafauny, między innymi bizonami, antylopami, wielbłądami. Gęste lasy i zakrzewienia obfitowały w pożywienie, na którym paśli się olbrzymi roślinożercy. Nie brakowało też stworzeń drapieżnych, z którymi konkurowali S. gracilis i S. fatalis. Duża konkurencja zapewne uniemożliwiła im tam osiągnąć jeszcze większe rozmiary. Stało się to w udziale trzeciego gatunku S. popular, żyjącego w Ameryce Południowej i ważącego nawet powyżej 400 kilogramów. 

Wszystkie smilodony były mocno zbudowanymi drapieżcami, wyposażonymi w dobrze rozwinięte kończyny przednie, dłuższe od tylnych, co nadawało tym kotom za sprawą pochylającego się ku ogonowi grzbietowi sylwetkę dzisiejszych hien. Cechą szczególną tygrysów szablastozębnych były dwa kły wystające z górnej szczęki. Do dziś trwają spekulacje na temat tego, jak przy ich pomocy smilodony uśmiercały swe ofiary. Czy wpijały się nimi w szyję ofiary, jej kark, a może rozpruwały ich brzuch, pozwalając się wykrwawić? Dziewiętnastowieczni badacze – między innymi paleontolog sir Richard Owen – forsowali teorię, jakoby obdarzone potężnymi kłami koty były “żywymi otwieraczami do puszek”: miały się posługiwać swoimi zębami do przebijania twardej skóry, nierzadko opancerzonej, leniwców i pancerników. Być może nieraz taka sytuacja miała miejsce. Przy czym aktualnie przeważa pogląd, że myśliwy ten czatował w ukryciu, by skoczyć niespodzianie na obserwowaną przez dłuższy czas ofiarę. Nie mógł ścigać zwierzyny jak lew czy nie wspominając już o genialnym biegaczu gepardzie. 

Pojawiają się dwie hipotezy na temat umaszczenia smilodona. Nie sposób ocenić, czy miał pręgi, czy jego szata była raczej jednolita. W każdym razie obecnie żyjące dzikie koty, które skradają się w dżunglach, mają zwykle szatę maskującą. Dlatego w wielu wizualizacjach tygrys szablozębny również może się poszczycić sierścią zdobną w gustowne prążki.